Wybitna oliwa z oliwek nie zawsze rodzi się z ambicji podboju rynku. Czasem powstaje jakby przy okazji, na uboczu, bez presji skali i bez potrzeby udowadniania czegokolwiek. Tak jest w przypadku oliwy Campos de Monjardin z Nawary.
Bodegas Castillo de Monjardin to niewielka, rodzinna winnica, produkująca fantastyczne, wielokrotnie wyróżniane wysokimi notami wina. Oliwa Campos de Monjardin jest wytwarzana w niewielkiej ilości, wyłącznie z owoców dojrzewających w granicach posiadłości. Kiedyś tylko na potrzeby rodziny, teraz nieliczni szczęśliwcy mają czasem okazję ją kupić. Ale to właśnie sprawia, że mamy do czynienia z bardzo czystym przykładem Arbequiny, który pozwala dobrze zrozumieć charakter tej odmiany.

Navarra – tu powstaje magia Arbequiny
W samym sercu Navarry, na północy HIszpanii, w miejscowości Villamayor de Monjardín, rodzinna winnica Castillo de Monjardín robi nie tylko wino. W majątku uprawia się też oliwki Arbequina — i to z nich powstaje oliwa Premium.
Do Bodegas Castillo de Monjardin trafiłem trochę przypadkiem. Z Victorem del Villar poznałem się w biurze handlowym Ambasady Hiszpanii, gdy dobrych kilka lat temu sprowadzałem do Polski butikowe wina. A w Castillo de Monjardin powstają wina wybitne. Od razu oczarowało mnie Deyo, mieli też świetne, beczkowe Chardonnay i jeszcze kilka znakomitych etykiet. Okazało się, że w cenniku jest też oliwa…
Dlaczego terroir ma tu znaczenie?
Navarra nie jest regionem pierwszego skojarzenia, jeśli myślisz o oliwie z oliwek. Klimat jest chłodniejszy, amplitudy temperatur większe, a zbiory przesuwają się później niż na południu Hiszpanii. I właśnie dlatego ta Arbequina smakuje inaczej.
Oliwki dojrzewają wolniej. Aromaty budują się bardziej na świeżości niż na dojrzałej słodyczy. Nie ma tu śródziemnomorskiej „miękkości”, tylko czystość i klarowność profilu.
To ważne, bo w tym przypadku terroir naprawdę pracuje na finalny efekt, a nie tylko ładnie wygląda w opisie.

Arbequina bez upiększeń
Campos de Monjardin to oliwa extra virgin z odmiany Arbequina, tłoczona na zimno, natychmiast po zimowych zbiorach w niewielkich ilościach. Profil sensoryczny jest zgodny z odmianą, zaryzykuję stwierdzenie, że jest to jedna z najdelikatniejszych EVOO z Arbequiny, jakie miałem okazję próbować.
Aromat
Wyraźnie owocowy, świeży. Zielone jabłko, migdał, lekka nuta zielonej oliwki. Nuty zapachowe są czyste, lekkie, niczym nie tłumione, po prostu sama przyjemność.
Smak
Na wejściu łagodny, wręcz aksamitny, ale nie płaski. Środek ust pokazuje delikatną słodycz Arbequiny, a na finiszu pojawia się lekka, czysta goryczka i bardzo subtelna pikantność.
Równowaga
To najmocniejsza strona tej oliwy. Nic nie dominuje, nic nie próbuje grać pierwszych skrzypiec. Jest spójnie, elegancko i wręcz uspokaja Cię harmonia tej oliwy.
Do czego Campos de Monjardin sprawdza się najlepiej (i do czego nie)?
Arbaquina z Castillo de Monjardin świetnie sprawdza się tam, gdzie oliwa ma coś podkreślać, a nie maskować.

Jest absolutnie rewelacyjna z:
- pieczywem i prostymi tapas,
- sałatami i warzywami,
- białą rybą i delikatnymi serami,
- kuchnią, w której liczy się równowaga.
Nie jest to najlepszy wybór do:
- intensywnego smażenia,
- dań, które potrzebują ostrej pikantności,
- kuchni, gdzie oliwa ma „zrobić efekt”.
I to jest całkowicie w porządku. To nie jest oliwa uniwersalna.
Moja rekomendacja – kupuj!
Jeśli będziesz mieć szczęście i zobaczysz gdzieś oliwę EVOO Campos de Monjardin, to nie wahaj się i kup. Ta oliwa jest wręcz podręcznikowym przykładem prawdziwego stylu gourmet. Polecam!
A jeśli, jakimś cudem, trafisz do Villamayor de Monjardín (na przykład po drodze do Santiago de Compostella), postaraj się odwiedzić bodegę – nie sposób jej nie znaleźć 🙂
Źródło wszystkich ilustracji w tekście: monjardin.es. Tamteż więcej informacji.
