Oliwa z dyskontu?

oliwa z dyskontu

Większość oliwy w Polsce kupuje się w dyskontach i supermarketach. To naturalne, bo tam robisz codzienne zakupy i polujesz na promocje.  Ważne, żeby być myśliwym, a nie zwierzyną.

Dobra oliwa z dyskontu, w dobrej cenie i przyzwoitej jakości jest możliwa do upolowania, jednak musisz uważać bardziej, niż tylko szukać najniższej ceny.

Jeśli chcesz poznawać oliwę, to zupełnie zrozumiałe, że podróży po świecie oliwy extra virgin nie zaczyna się od zwiedzania oliwnych gajów, tylko od wycieczki do lokalnego sklepu. A więc ruszamy po dobrą oliwę do dyskontu!

Cena czyni cuda? 

Napisałem osobny tekst o tym, co wpływa na cenę oliwy.  Tu przypomnę tylko, że oliwa extra virgin jest produktem rolnym. Jej jakość (i cena) zależy od wkładu pracy w pozyskanie surowca (mechanizacja vs. ręczny zbiór), odmiany, momentu tłoczenia i sposobu przechowywania, dystrybucji, sezonowości i strategii producenta.

Dyskont kupuje ogromne ilości i negocjuje cenę na poziomie partii liczonych w hektolitrach. Po to, by uzyskać niską cenę. Ale niska cena wymusza kompromisy, które mogą dotyczyć charakteru oliwy, świeżości, selekcji partii albo długości magazynowania.

Mimo wszystko dobra oliwa z dyskontu jest możliwa. Musisz jednak uważnie czytać etykiety i wiedzieć, że cena nie powinna być Twoim jedynym kryterium. 

Jak dyskont buduje ofertę oliwy z oliwek extra virgin?

Oferta w dyskoncie opiera się na dwóch filarach. Pierwszy to marki własne. Drugi to wybrane marki producentów, często pakowane pod zamówienie sieci handlowej.

Marka własna oznacza, że to sieć zamawia produkt w rozlewni producenta i sprzedaje go pod swoim logo. W takim modelu kluczowa jest cena i powtarzalność dostaw. Sieć określa parametry jakościowe, ale celem jest utrzymanie określonego poziomu cenowego. Taka oliwa często pochodzi z dużych partii surowca, które są standaryzowane, aby smak był stabilny w kolejnych dostawach. Zwykle to mieszanki różnych oliw, nierzadko z wielu krajów – słynna „oliwa z oliwek z Unii Europejskiej”.

Drugi model to współpraca z konkretnym producentem lub regionem. Czasem pojawia się oliwa z oznaczeniem DOP, tak jak włoska Terra di Bari czy Chania na Krecie. Wtedy mamy do czynienia z produktem lepiej zdefiniowanym geograficznie. Sieć handlowa wykorzystuje rozpoznawalność apelacji, aby podnieść wiarygodność produktu, jednocześnie utrzymując cenę niższą niż w sklepie specjalistycznym.

Różnice między tymi modelami są istotne. Blend UE to w zasadzie tylko i wyłącznie cena.  Nie licz na fajerwerki i osobiście proponuję Ci unikać takich zakupów, bo niczego się o oliwie nie nauczysz. Oliwa z jednego kraju to już ciut lepiej, jednak to jak „zerówka” przed podstawówką. DOP, czyli chroniona nazwa pochodzenia, narzuca dodatkowe wymogi dotyczące regionu, odmian i parametrów jakościowych – i tu już możesz się przyjrzeć butelkom dokładniej.

Dyskont buduje ofertę tak, aby każdy poziom cenowy miał swoją propozycję. Najtańsza butelka ma przyciągnąć uwagę. Środkowa półka daje poczucie rozsądnego wyboru. Najwyższa półka, często z oznaczeniem DOP, ma budować wizerunek jakości.

Twoja rola polega na tym, aby odróżnić marketing od realnych informacji. 

Na co zwrócić uwagę na etykiecie?

Pierwszy element to kraj pochodzenia oliwek. Zapis „mieszanka oliw z UE” daje producentowi szerokie pole manewru. Zapis „oliwa z oliwek z Hiszpanii” lub „oliwa z oliwek z Grecji” zawęża pochodzenie. Oznaczenie DOP wskazuje konkretny region. To juz omówiliśmy.

Drugi element to kategoria handlowa. Powinna być jasno podana jako „oliwa z oliwek najwyższej jakości z pierwszego tłoczenia”. To jest oficjalna, polska nazwa kategorii extra virgin. Teoretycznie wystarcza, choć ja zawsze z rezerwą podchodzę do butelek, gdzie nie ma jasnej deklaracji „extra virgin”.

oliwa reserva

Oto podręcznikowy przykład poprawnego oznaczenia, lecz mocno doprawionego marketingiem i przez to zwodniczego. Słowo „Reserva” świetnie brzmi, jednak nie znaczy kompletnie nic, podobnie jak w przypadku większości win. Złoty kolor napisów symbolizuje zarówno dobrą oliwę „płynne złoto”, jak i w połączeniu z ciemnoniebieskim tłem prestiżowy produkt.

Do tego jasna deklaracja „oliwa z oliwek z Unii Europejskiej”, co praktycznie zamyka dyskusję o jej wyjątkowości. Z tą oliwą prawnie jest wszystko w porządku.

Trzeci element to data minimalnej trwałości. Im dalej od końca tej daty jesteś w momencie zakupu, tym lepiej. Najlepszym rozwiązaniem jest podany rok zbioru. Jeżeli go nie ma, pozostaje analiza daty trwałości i oszacowanie sezonu.

Czwarty element to producent lub rozlewnia. Im bardziej konkretny podmiot, tym lepiej. Adres w Hiszpanii, Włoszech czy Grecji daje większą przejrzystość niż ogólna informacja o dystrybutorze. Aczkolwiek sam kraj niczego nie gwarantuje.  W tym wpisie dowiesz się, dlaczego.

Koniecznie zwróć uwagę na opakowanie. Ciemne szkło chroni przed światłem. Przezroczysta butelka, stojąca pod mocnym oświetleniem sklepu, przyspiesza utlenianie. Niestety, niektórzy producenci oliwy extra virgin przeznaczonych do sprzedaży w supermarketach, świadomie używają przezroczystych butelek, żeby pochwalić sie kolorem oliwy – moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie.

Dlaczego sklep specjalistyczny jest droższy?

Dyskont zarządza tysiącami produktów. Oliwa jest jednym z wielu segmentów. Selekcja opiera się na rotacji i cenie. Liczy się stabilność dostaw i dostępność przez cały rok.

oliwa z dyskontu

Sklep specjalistyczny działa inaczej. Selekcja jest węższa, ale oparta na konkretnych producentach i rocznikach. Częściej znajdziesz tam informację o odmianie, dacie zbioru i profilu sensorycznym. Częściej trafisz na oliwy z wczesnego zbioru i krótszym łańcuchem dystrybucji.

Różnica dotyczy też przechowywania. W sklepie specjalistycznym butelki zwykle stoją z dala od bezpośredniego światła. W dyskoncie produkt bywa wystawiony pod intensywnym oświetleniem przez wiele miesięcy.

Szansa na trafienie dobrej i świeżej oliwy w sklepie specjalistycznym jest moim zdaniem dużo większa.

Czy w dyskoncie można znaleźć dobrą oliwę z oliwek?

Można, ale nie jest to wcale ani łatwe ani oczywiste. Sytuacje, gdy oliwa udaje lepszą, niż jest w istocie opisałem na przykładzie dwóch oliw z Biedronki.

Jeżeli trafisz na oliwę z oznaczeniem DOP, z jasnym wskazaniem regionu, w rozsądnej cenie i z datą sugerującą świeży sezon, masz solidną bazę. Jeżeli do tego butelka jest z ciemnego szkła i producent jest jasno wskazany, ryzyko maleje.

Ograniczeniem pozostaje brak informacji o dokładnym profilu sensorycznym i brak wiedzy o czasie magazynowania przed wystawieniem na półkę. Tego nie da się sprawdzić bez otwarcia butelki.

Dlatego kolejny krok to test. W następnym materiale przyjrzymy się dwóm oliwom DOP Terra di Bari z dyskontu i sprawdzimy, czy deklaracja na etykiecie przekłada się na pozytywne doznania.

Podobne wpisy