Marka Monini jest wszędzie. Nie jestem zwolennikiem masowych blendów, bo rozumiem je jako uśrednione, pozbawione charakteru i bez wyrazu. Oliwa Monini GranFruttato zwróciła moją uwagę w ofercie Frisco głównie ze względu na wczesny zbiór. Ta oliwa to także blend, więc podszedłem do oceny z rezerwą.
Co mówi etykieta GranFruttato, a o czym milczy?
Kategoria oliwy jest jasna: oliwa z oliwek najwyższej jakości z pierwszego tłoczenia, uzyskana wyłącznie mechanicznie. To prawidłowy opis oliwy extra virgin. Do tego mamy 100% Italiano, z informacją, że oliwki zebrano i tłoczono wyłącznie we Włoszech. Plus pełna tabela wartości odżywczej, zalecenie przechowywania w 15-20°C z dala od światła, data minimalnej trwałości 24.01.2028, numer partii L1076894.

Tyle faktów. Dalej zaczyna się marketing. Gran Fruttato ma pochodzić z wczesnego zbioru, ale żadnej daty zbioru na etykiecie nie znajdziesz. Napisałem więc maila do przedstawicielstwa Monini z prośbą o wyjaśnienie, bo nie pasowała mi trochę taka długa data przydatności. W odpowiedzi otrzymałem szczegółowe informacje, że to kampania 2025/26 a data rozlewu to lipiec 2026. To dobra wiadomość, bo oliwa czekała na mnie w sklepie relatywnie krótko.
Etykieta mówi też o wzmocnionym profilu aromatycznym i podniesionej zawartości polifenoli, nie podając jednak żadnej liczby. Dowiadujemy się też, że jest to „kupaż starannie wyselekcjonowanych, najlepszych włoskich oliw”. I też musimy wierzyć producentowi wyłącznie na słowo.
Jak oliwa GranFruttato działa na zmysły?

Hej, hej, nie wyobrażaj sobie za dużo, mam tu na myśli tylko powonienie i smak 🙂 Aromat jest świeży, średnio intensywny, z przewagą nut trawiasto-oliwkowych. Za nimi karczoch i zielony pomidor, subtelnie, harmonijnie i bez przesady.
W ustach solo oliwa „daje popalić”. Pikantność (6/10) i goryczka (5/10) są zdecydowane, jednak utrzymane w harmonii. Pikantność przeważa i zostaje w finiszu długo, a w końcówce pojawia się nuta migdałowa.
Profil smakowy odpowiada temu, co rozumiem przez „oliwę z wczesnego zbioru”, ale z tą „owocowością”, to mnie do końca nie przekonali…
Pairing i dodatkowi członkowie „panelu degustacyjnego”
Do testów wykorzystałem ten sam zestaw, co przy Makłowiczu: bagietka, dojrzały, gruntowy pomidor, feta. Różnica jest o dwie klasy na korzyść GranFruttato. Tam, gdzie oliwa „per tutto” gubiła się między pomidorem a fetą, Monini dała nową jakość.

Tę oliwę testowałem też w towarzystwie pełnoletniej córki i nastoletniego syna. W sobotę mieliśmy śniadanie z Puro Fuego, a w niedzielę z Gran Fruttato. Werdykt wyszedł jednogłośny, trzy do zera dla GranFruttato.
Co prawda nie ma to znaczenia w ocenie sensorycznej, ale spodobało mi się, że butelka jest zaopatrzona w fajny dozownik, ułatwiający precyzyjne dawkowanie.
Oliwa Monini GranFruttato – rekomendacja
Muszę przyznać, że Monini GranFruttato to najlepsza oliwa spośród dotychczas testowanych na Oliwotece, czyli do września 2026. Spośród pakietu testowego zakupionego we Frisco, to Makłowicz nie ma nawet do niej podjazdu. Puro Fuego trochę za dużo obiecuje i mniej dowozi, natomiast oliwa Gran Fruttato broni się aromatem, smakiem, harmonijnym połączeniem pikantności i goryczki, bez potrzeby podkręcania przymiotnikami. Okazuje się, że blend też może dostarczyć pozytywnych emocji. Polecam!
Do testów oliwę kupiłem na Frisco.pl, 500ml w promocji za 29,49 zł – cena regularna to 32,99 zł za butelkę 500 ml.
