Zawsze, jak jestem w Lidlu, to zagladam na półkę z oliwą. Gdy zobaczyłem ciemną butelkę, grecką flagę, znaczek IGP, to wyobraźnia od razu wyprodukowała obrazy – białe domy, gaje oliwne, zatokę Kissamos w promieniach zachodzącego słońca. I zaraz pojawiła się druga myśl: chwila, to przecież Lidl. Ile Krety jest naprawdę w tej butelce?

Sprawdziłem i dzielę się z Tobą moimi wrażeniami.
Chania Kritis CHOG – co to znaczy?
Na etykiecie widnieje oznaczenie CHOG. To grecki skrót odpowiadający unijnemu IGP – Chronionemu Oznaczeniu Geograficznemu. Zwróć uwagę na kolor – tutaj żółto – niebieski. Nie jest to PDO, czyli Chroniona Nazwa Pochodzenia – ten znaczek jest żółto czerwony.

DOP oznacza pełną kontrolę łańcucha: uprawa, zbiór, tłoczenie i butelkowanie – wszystko w wyznaczonym regionie, według ściśle określonych zasad. IGP to słabszy certyfikat w ogólnej definicji unijnej.
Chania to zachodnia Kreta – prefektura obejmująca gminy Kydonia, Kissamos, Selino, Sfakia i Apokoronas. Warto wiedzieć, że w granicach tej samej prefektury funkcjonują też dwie apelacje DOP: Kolymvari Chanion Kritis i Apokoronas Chanion Kritis – obie z mocniejszymi wymogami niż IGP. Chania Kritis IGP to niższa poprzeczka dla producentów.
Producent – Renieris z Korfalonas – nie podaje nazwy odmiany na etykiecie. Gdyby to była stuprocentowa Koroneiki, prawdopodobnie by o tym napisał – to mocny argument marketingowy, którym producenci chętnie się chwalą. Skoro nie ma tej informacji na etykiecie, najprawdopodobniej mamy do czynienia z blendem – co nie oznacza, że to zły znak – po prostu stwierdzam fakt.
Kim jest Renieris?
Firma El. Renieris & Co działa od 1982 roku, kiedy rodzina Renieris zbudowała tłocznię w wiosce Sfakopigadi, gdzie utrzymuje własne gaje oliwne. Przez dekady rozrosła się w jednego z największych eksporterów kreteńskiej oliwy – dziś wysyła produkty do ponad 40 krajów, obsługuje największe sieci handlowe na świecie. Butelka z Lidla jest właśnie takim produktem.
Warto podkreślić, że to nie jest anonimowy pośrednik skupujący oliwę z rynku. To rodzinny producent z własnym gajami, własną tłocznią i własnym laboratorium chemicznym. Na tyle, na ile można ocenić producenta bez wizyty na miejscu – wygląda to OK.
Kolor, zapach i pewna niewiadoma
Oliwa w kieliszku jest złocisto-zielona. Przy świetle widać zielone refleksy. Kolor jest nieco jaśniejszy niż można by oczekiwać po mocno polifenolowej oliwie z Koroneiki – ta odmiana daje zwykle głębszą, bardziej trawiastą barwę. Czy to kwestia terminu zbioru, mikroklimatu Kissamos, czy blendu – tego nie ma na etykiecie. To takie dywagacje, bo kolor oliwy nie ma znaczenia w profesjonalnej degustacji. Ale my robimy degustację dla przyjemności, więc możemy sobie trochę o tym podywagować.

Zapach jest wyraźny i świeży. Trawa i karczochy – mocno, bez wątpliwości. Owoców nie wyczułem. Aromat jest czysty i spójny.
Smak i finisz
To, co nas naprawdę interesuje, to co się dzieje zoliwą w ustach. Ja po oliwie z Krety spodziewam się sporo pikantości. I jest jej naprawdę sporo! Goryczka pojawia się szybko – daję jej 6 na 10. Pikantność buduje się przez kilka sekund i zostaje w gardle znacznie dłużej niż można by się spodziewać. Oceniam ją na 7 na 10. Finisz jest niesłychanie dłuuuugi, nie odpuszcza przez kilkadziesiąt sekund.
Testowałem wcześniej dwie oliwy z odmiany Koroneiki – Gkazas i Nature Blessed. Obie były zbalansowane, wielowymiarowe, z goryczką i pikantnością po 6,5 na 10. Grecka oliwa IGP z Lidla jest od nich mniej dyplomatyczna. Tamte były ugładzone. Chania z Lidla idzie na ostro. Pod względem długości i intensywności finiszu – wygrywa zdecydowanie.
Grecka oliwa IGP z Lidla, ze Świeżego zbioru i w ciemnej butelce

Na rewersie producent podał datę zbiorów: CROP 2025-26. Przy dacie przydatności luty 2027 oznacza to, że na półkę Lidla trafiła oliwa z bieżącego sezonu. Stara oliwa za dyskonową cenę to strata pieniędzy. Świeża oliwa IGP z zachodniego wybrzeża Krety, od producenta z czterdziestoletnią historią, z bieżącego sezonu – to zupełnie inna rozmowa.
Ja kupiłem tę oliwę w promocji, chyba za 25 złotych za 500ml butelkę. – jakbym zapłacił 30, też bym nie żałował.
- Aromat: 7 / 10
- Goryczka: 6 / 10
- Pikantność: 7 / 10
- Ocena ogólna: 7 / 10
Jeśli szukasz oliwy wyrazistej, pikantnej, z długim pieprznym finiszem i zobaczysz butelkę Deluxe Chania Kritis CHOG, to moja rekomendacja jest – kupuj.
